CZAS NA URLOP

 

     Wybaczcie mi. Zabiłem sukę. Nie potrafiłem spokojnie patrzeć na jej uśmiech. Miała w oczach prośbę, więc dałem się przekonać i wykrwawiłem ją. Dusiłem wcześniej. Oczywiście, że dusiłem. Wtedy czułem jak mój chuj twardnieje ...w niej...rżnąłem ją gdy już była nieprzytomna. Raczej nie umarła wtedy, a może to były jakieś pośmiertne skurcze mięśni, ale przysięgam, że jak podcinałem jej gardło jej cipka zacisnęła się na moim kutasie. Doszedłem. Właściwie co więcej mogę powiedzieć... to był chyba udany dzień. Zgłodniałem.

     Mam kłopot, bo dzieci za godzinę wracają ze szkoły. Muszę się chyba zastanowić co im powiem. Nie są głupie, to całkiem mądre dzieci. Miały czerwony pasek na świadectwie. Ehh... pewnie też są głodne. Mogłem im wykupić obiady, ale jakoś nie mam zaufania do szkolnej stołówki. Kucharka wydaje się nieczysta. Nieczysta? Mam nadzieję, że autobus się zepsuje. Często jest zepsuty, wtedy dzwonią do mnie, czy mogę je zabrać i sąsiadów...przy okazji. Dzieci sąsiadów. Miałem na myśli ich dzieci, a nie ich samych. Po co miałbym zabierać sąsiadów, są dorośli. Muszę tu posprzątać i zrobić obiad. Jeszcze ten kontrakt. Akurat dzisiaj, gdy zupełnie nie mam na to czasu. Przecież muszę obiad i ogarnąć kuchnie...zrobić. Czemu sukę zajebałem tutaj? Czemu zajebałem sukę tutaj? Tak miało być...Mówiąc sam do siebie nie muszę się poprawiać. Straciłem dziesięć minut... zawsze mówiła, że jestem nieogarnięty. Teraz już wiele nie powie.

Kolejny problem. Nigdy nie sprzątałem kuchni. Jakoś tak wyszło. Jak się do tego zabrać? Zacząć od zwłok? Wydaje się to dobrym pomysłem.

Tylko co teraz z dziećmi. Wakacje? Dawno im to obiecywałem, a chyba drugiej okazji nie będzie.

Właściwie bardzo miły dzień. Doszedłem...dawno żona nie dała mi orgazmu... 

 

AUTOR - LUKI OSKAR